Dlaczego powinniśmy przestać spalać węgiel i dlaczego powinniśmy to zrobić teraz. Argument 2 – Bez słodkiej wody nie będzie energii z węgla. Tylko czy brak energii będzie wtedy dla nas największym zmartwieniem?

Ostatnio pisaliśmy o zanieczyszczeniach powietrza jakie powoduje spalanie węgla. Wpis możecie znaleźć tutaj:

http://pvfans.pl/aktualnosci/ponad-45-000-polek-i-polakow-umiera-rocznie-z-tego-powodu-sprawdz-czy-jestes-w-grupie-ryzyka/

Dziś zajmiemy się tym jak wydobycie i spalanie węgla dewastuje nasze zasoby wodne.

   Wbrew pozorom Polska należy do krajów, w których zasoby wody są raczej skromne. Mamy ok. 1600 m3 wody na jednego mieszkańca i jest to ok. 3 krotnie mniej niż średnia Europejska, która wynosi ok. 4600 m3.(1)  Jesteśmy na 5 miejscu  w Europie (przed Czechami, Danią, Cyprem i Maltą), a więcej wody ma choćby stosunkowo sucha Hiszpania. To dość szokująca informacja, ale nasze zapasy słodkiej wody można porównać do tego czym dysponuje Egipt. Tym bardziej szokujące wydają się plany dalszego opierania naszej energetyki o węgiel i budowa wielu nowych bloków węglowych.

Przemysł węglowy pochłania 70 % całkowitego poboru wody w Polsce.

   Greenpeace opublikował ostatnio raport zatytułowany „ Wielki skok na wodę. Jak przemysł węglowy pogłębia światowy kryzys wodny”. Na zlecenie organizacji, holenderska agencja doradztwa inżynieryjnego Witteven+Bos przygotowała model pozwalający wyliczyć obecne i przyszłe zapotrzebowanie na wodę przez elektrownie węglowe i górnictwo. Wiemy dzięki temu, że w naszym kraju 70 % całkowitego poboru wody przypada na przemysł węglowy, co daje nam niechlubne pierwsze miejsce na Świecie.

   Skąd tak duże zapotrzebowanie? Nasza energetyka oparta jest o bloki węglowe, które potrzebują chłodzenia. W większości są to bardzo już leciwe konstrukcje z otwartym systemem. Takie rozwiązanie sprawia, że elektrownia o mocy 500 MW pobiera aż ok. 500 milionów m3 wody rocznie. Czyli basen olimpijski co 3 minuty. Ten typ źródeł wytwórczych budowany jest głównie nad dużymi zbiornikami (jeziora, rzeki) dlatego że do chłodzenia potrzebny jest stały dostęp do poboru i możliwość zrzutu gorącej wody powrotnej. Niskie stany wód powodują konieczność ograniczenia mocy tego typu elektrowni. Z kolei zrzut zbyt gorącej wody poważnie wpływa na ekosystem w danym zbiorniku. Część wody i tak jest tracona na skutek parowania. Szacunkowo jest to ok. 2,9 miliona m3 rocznie.

   Elektrownie z zamkniętym systemem chłodzenia to nieco nowsze konstrukcje. Do chłodzenia wykorzystywane są najczęściej chłodnie kominowe. Ten typ konstrukcji charakteryzuje się mniejszym poborem (dla elektrowni o mocy 500 MW jest to ok 10 milionów m3 / rok). Jednak zużycie (odparowanie) jest znacznie większe (dla elektrowni o mocy 500 MW jest to ok. 8,4 miliona m3 / rok).

   Elektrownie z suchym systemem chłodzenia. Nowsza, droga i rzadko wykorzystywana technologia elektrowni cieplnych. Głównie na suchych obszarach. Do chłodzenia wykorzystywane jest powietrze, stąd drastyczny spadek wydajności takich bloków w trakcie upalnych dni. Ale nawet takie elektrownie pobierają i zużywają wodę. 500 MW blok pobierze ok. 2 milionów m3 / rok, a zużyje ok. 1,7 miliona m3 / rok.

   Choć trudno to sobie wyobrazić, to nawet gdybyśmy budowali elektrownie wyłącznie na nadmorskich plażach, to do ich obsługi wciąż będzie potrzebna woda słodka. Związane jest to z procesem oczyszczania spalin, uzupełniania start w kotle parowym, wypłukiwania i nawilżania popiołów, które z kolei grożą poważnym zanieczyszczeniem wody np. metalami ciężkimi. Dla elektrowni o mocy 500 MW jest to minimum 1,4 miliona m3 / rok.

infowodawegiel

A co z wydobyciem czarnego złota?

   Sektor wydobywczy to kolejna studnia bez dna, która pochłania zarówno pieniądze jak i ogromne ilości wody. Aby zapewnić odpowiednie warunki do wydobycia konieczne jest odpompowanie wód podziemnych. Tak zdrenowane zasoby będą odnawiać się dekadami. Skutkiem wydobycia jest poważne zanieczyszczenie lokalnych zapasów H2O, tak na skutek opadów atmosferycznych, jak i z powodu infiltracji zanieczyszczonej wody do warstw wodonośnych. Erozja gleby i zapadanie terenu spowodowane pracami podziemnymi to kolejny powód dewastacji zasobów wodnych. W długoterminowej perspektywie może wystąpić odpływ kwaśnych wód skutkujący poważnym, trudnym do usunięcia i kosztownym zanieczyszczeniem.

   Nie bez znaczenia jest też proces płukania węgla. Jest to konieczne do oczyszczenia go m.in. z kamieni, siarki i innych zanieczyszczeń. W tym celu używa się oczywiście życiodajny płyn, który po całym procesie zmienia się w toksyczny szlam. Istnieje poważne ryzyko rozszczelnień i wycieków tej trującej zawiesiny, co może spowodować zatrucie zbiorników wodnych nawet po wycofaniu z użycia kopalni.

   Na koniec wisienka na torcie tj. kopalnie odkrywkowe węgla brunatnego. Z racji tego, że wydobycie tej kopaliny jest znacznie tańsze niż eksploatowanie kopalni głębinowych, to właśnie w tym upatrywana jest przyszłość górnictwa. A jak odkrywki mają się do wody? Podobnie jak wszystkie paliwa kopalne do Matki Natury, czyli jak pieść do nosa. Powstały w skutek odwaniania kopalń tzw. lej depresji powoduje obniżenie lustra wód podziemnych. Skutki te są mocno odczuwalne przez społeczeństwo w rejonie kopalni odkrywkowych. W przypadku KWB Bełchatów jest to teren o powierzchni aż ok. 700 km 2. Na naszych oczach, choć nie zobaczymy tego w głównych mediach, rozgrywa się właśnie katastrofa ekologiczna w Wielkopolsce. Na skutek działalności kopalni odkrywkowych, w gminie Wilczyn znikają jeziora i ekosystemy z nimi związane. Wysychają lasy, usychają uprawy. Cierpią ludzie, zwierzęta, rolnictwo i turystyka. Naukowcy biją na alarm, a mimo wszystko na terenie gminy planowana jest kolejna odkrywka (2). Czy to tylko chciwość, brak odpowiedzialności, czy już kompletne szaleństwo?

Film Filipa Springera: Nie ma jeziora

   Zasoby słodkiej wody, tak na Świcie, jak i w Polsce gwałtownie się kurczą. Polska stepowieje, a postępujące zmiany klimatu (wywołane spalaniem paliw kopalnych) nie napawają optymizmem. Coraz częściej mamy do czynienia z suszą, poziomy rzek i jezior są coraz niższe. Tymczasem nasz kraj z uporem maniaka stawia na energetykę węglową dewastującą skromny już zapas wody. To błędne koło, zaklęty chocholo-węglowy taniec, z którego tak trudno nam się wyrwać. Do czego to może doprowadzić? Katastrofy ekologiczne związane z odkrywkami już mamy. Katastrofy energetycznej możemy się spodziewać w każdej chwili, bo susza i kłopoty naszego systemu z sierpnia 2015 chyba nikogo niczego nie nauczyły. Rywalizacja o życiodajną wodę pomiędzy przemysłem węglowo-energetycznym, a ekosystemami, rolnictwem i turystyką właśnie się rozpoczęła. A Ty po której staniesz stronie?

Raport: Wielki skok na wodę. Jak przemysł węglowy pogłębia światowy kryzys wodny:

http://www.greenpeace.org/poland/pl/press-centre/dokumenty-i-raporty/Raport-Wielki-skok-na-wod-Jak-przemys-wglowy-pogbia-wiatowy-kryzys-wodny/

Infografika:

http://www.greenpeace.org/poland/pl/press-centre/dokumenty-i-raporty/Raport-Wielki-skok-na-wod-Jak-przemys-wglowy-pogbia-wiatowy-kryzys-wodny/

Foto:

http://www.przyjezierze.org/

[note]
1.  http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1254171,Zasoby-wody-w-Polsce-nie-sa-duze-jestesmy-na-przedostatnim-miejscu-w-Europie

2.  http://tvwielkopolska.pl/index.php/konin-aktualosci/konin/18712-wilczyn-jak-uratowa-znikajce-jeziora
[/note]